Wolnymi rodnikami od kilku lat straszną nas telewizja i kolorowe czasopisma dla pań. Oskarżenia są poważne – starzenie się skóry, złe samopoczucie, a nawet rak. Czym w rzeczywistości są wolne rodniki? I czy rzeczywiście trzeba kupować najdroższe kosmetyki, by się przed nimi chronić?

Żeby nie zagłębiać się zbytnio w szczegóły biochemiczne, powiem tylko, że wolne rodniki to cząsteczki, które posiadają niesparowany elektron (albo posiadają takich „wolnych” elektronów kilka). Z tego powodu bardzo łatwo i chętnie biorą udział w reakcjach chemicznych, zachodzących w naszym ciele – także w tych, w których nie powinny. Konsekwencje tego są bardzo poważne: wolne rodniki szkodzą żywym komórkom, przerywają nici DNA, zmieniają cząsteczki białek. W efekcie prowadzą do miażdżycy, zaburzeń układu krążenia, wreszcie nowotworów.

Wolne rodniki powstają w naszym ciele w sposób naturalny, w wyniku różnych reakcji chemicznych, a nawet oddychania wewnątrzkomórkowego. Na dodatek, pojawiają się też z zewnątrz. Do najczęstszych źródeł wolnych rodników można zaliczyć: stres, zażywanie leków oraz poddawanie się chemioterapii, narażenie na nikotynę i spaliny, picie alkoholu. Do powstawania wolnych rodników może doprowadzić też bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Przetworzona żywność, a przede wszystkim wyroby cukiernicze o długiej dacie przydatności do spożycia, to zaś prawdziwa wylęgarnia dla wolnych rodników. Niektóre z tych czynników da się wyeliminować: można rzucić papierosy i alkohol, żyć wolniej i unikać stresu czy zmienić dietę, ale dla osoby mieszkającej w dużym mieście unikanie spalin jest niemożliwe. Nie mówiąc już o chorych, którzy muszą brać swoje leki.

Dobra wiadomość jest taka, że organizm sam potrafi sobie radzić z wolnymi rodnikami. Bo przecież skoro powstają w sposób naturalny, to musi istnieć sposób, by naturalnie pozbywać się ich nadmiaru. Co więcej, wolne rodniki mają też działanie pozytywne: przyspieszają np. gojenie ran, mają działanie antybakteryjne. To trochę tak jak ze stresem – w niewielkich ilościach działa na nas dobrze, przygotowuje nas do walki, dopiero jego nadmiar zaczyna szkodzić.

Naturalne antyoksydanty

Z częścią wolnych rodników Twój organizm jest więc w stanie poradzić sobie samodzielnie, częściowo musisz mu pomóc dostarczając „wymiataczy” wolnych rodników, czyli naturalnych antyoksydantów. Gdzie znajdziesz antyoksydanty? Oczywiście w roślinach. Należą do nich przede wszystkim: rozpuszczalna w tłuszczach witamina E (tak zwana witamina młodości) i rozpuszczalna w wodzie witamina A oraz karoten i flawonoidy. Przeciwutleniacze są różne i należą do różnych grup, więc dla zachowania zdrowia powinieneś dostarczać je swojemu ciału za pomocą zdrowej i zróżnicowanej diety.

Silnymi antyoksydantami jest witamina A, witamina C, witamina E, beta-karoten, bioflawonoidy. Najsilniejszym antyoksydantem jest glutation. Znajdziesz go w dużych ilościach w warzywach krzyżowych takich jak brukselka, kalafior, jarmuż oraz czosnku, cebuli, awokado. Sok z buraka wspomaga podwyższenie ilości glutationu w organizmie. Bardzo bogatym źródłem antyoksydantów są też przyprawy takie jak cynamon czy kmin rzymski.

Dużo antyoksydantów skutecznie walczących z wolnymi rodnikami są owoce jagodowe. Czarna jagoda, borówka, malina, truskawka to skuteczna broń przeciwko wolnym rodnikom.

wolne rodniki

Inny źródłem łatwo przyswajalnych antyoksydantów jest fasola oraz inne warzywa strączkowe. Jeżeli chodzi o samą fasolę, najlepiej wybierać tą czerwoną i nakrapianą, oraz suszoną zamiast puszkowanej. Znajdziesz tutaj także witaminę B, selen i cynk.

Soczewica to kolejny antyutleniacz, a także… antydepresant. Ponadto, zdrowa i prosta w obróbce soczewica jest niskokaloryczna i pełna dobrze przyswajalnego błonnika – idealna dla osób na diecie oraz wegan i wegetarian, ze względu na dużą ilość białka wysokiej jakości.

Herbata to kolejne źródło flawonoidów. Najzdrowsza jest zielona, więc to właśnie po nią powinieneś sięgać najczęściej i zastępując nią czarną herbatę.  Ponieważ cytrusy to kolejne źródło przeciwutleniaczy, nie bój się pić herbaty z cytryną.

Przyjemnym sposobem na dostarczenie do organizmu flawonoidów jest również picie czerwonego wina – jeden kieliszek dziennie w zupełności wystarczy. W latach 90-tych ubiegłego wieku naukowców zastanowiło, dlaczego Burgundczycy niemal nigdy nie chorują na serce. Okazało się wtedy, że (umiarkowane!) spożycie czerwonego wina ma właśnie działanie prozdrowotne. Dziś wiemy też, że zawartość flawonoidów różni się w zależności od szczepu winogron i sposobu produkcji czerwonego wina – nadal za najbardziej zdrowe uchodzi to produkowane w Burgundii.

Listę produktów bogatych w antyoksydanty znajdziesz tutaj.

Wolne rodniki i starzenie się skóry

Wolne rodniki obwiniamy nie tylko za powstawanie niebezpiecznych chorób, ale także za pojawianie się zmarszczek i inne oznaki starzenia się. Rzeczywiście, z biegiem czasu organizm coraz gorzej radzi sobie z usuwaniem wolnych rodników, które osłabiają włókna kolagenowe  i osłabiają elastyczność skóry właściwej, dlatego szczególnie teraz trzeba mu pomóc – najlepiej odpowiednią dietą, która dostarczy organizmowi niezbędnych składników i nawilży od środka. A co z kosmetykami? Czy Twoja skóra ich potrzebuje?

Z kosmetykami trzeba uważać, ponieważ zawarte w kosmetykach tłuszcze nienasycone łatwo ulegają utlenieniu, czyli tracą swoje dobre właściwości. By tego uniknąć ogranicz kontakt kosmetyków z powietrzem i światłem poprzez dokładne zakręcanie wszystkich opakowań, a kosmetyki przechowuj w chłodnych temperaturach.  Wybieraj też kosmetyki zrobione na bazie naturalnych składników i unikaj chemii, która bardzo szybko przedostaje się do krwiobiegu. Co powiesz na maseczkę z ogórka ?

 

Zostaw komentarz

Twój adres mailowy nie będzie widoczny dla innych